Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smrk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smrk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2016

SMRK (JIZERSKÝ)



 
    Niegdyś pewnie panował tu duży ruch, dziś jest to spokojne miejsce. Chodzi oczywiście o dawne polsko-czeskie przejście graniczne Nové Město pod Smrkem / Czerniawa Zdrój. Budynki nie wyglądają na opuszczone więc pewnie dalej służą celnikom czy też pogranicznikom.

     Na południe, początkowo wzdłuż granicy, którą wytycza Lužický potok, prowadzi trasa rowerowa "Singltrek pod Smrkem".  Ścieżki te łączą się i przecinają tworząc sieć po polskiej i czeskiej stronie.

    Po drodze, dzięki niewielkim prześwitom w drzewostanie, mogłem zobaczyć za sobą górę niedawno zdobytą: Andělský vrch.

    A rowerowe szlaki były mi potrzebne by dojść do właściwej dla mnie drogi, która będzie wiodła coraz wyżej wzdłuż granicy. Na północnych stokach masywu Smrku (Smreka) znajduje się wiele sztolni, skąd pozyskiwano cynę. "Cynowa gorączka" wybuchła w latach osiemdziesiątych XVI wieku. Przy drodze, którą szedłem znajduje się jedna z takich sztolni: Beránek Boží.

    Była ona eksploatowana w latach 1582-1642, jej długość to ok. 60 metrów a wejście jest zabezpieczone kratą (źródło).

    Od sztolni robi się coraz stromiej, droga idzie w górę potoku spływającego doliną pomiędzy dwiema górami, a są to: Mała Góra po polskiej stronie i Rapická hora w Czechach. Po kilkuset metrach dróżka odbija od granicy i dochodzi do zielonego szlaku na skrzyżowaniu, gdzie jest odpočívadlo, z czego korzystam.

    Zielony prowadzi dalej w stronę wierzchołka Smrku. Co jakiś czas trafia się jakieś skrzyżowanie ale droga idzie w miarę prosto pod górę.

    Jednym z rozdroży jest "U Druhé lavičky".

    I taka mnie myśl naszła, że skoro ta jest drugą ławką to gdzieś musi być pierwsza.

    Od ławeczki, co daje się odczuć, robi się zielonym jeszcze bardziej pochyło. Pnąc się wyżej napotykam kolejną ławkę. Myśląc, że to ta pierwsza spoglądam w mapę a tam... "U Třetí lavičky".

    Z tego miejsca zaczynają się pojawiać dalsze widoki, co cieszy.

    Niepokoić zaczęła za to pogoda. Coraz gęściejsze chmury pojawiały się nad głową. Z czasem zaczęło delikatnie siąpić ale tragedii nie było. Korzystając z aplikacji "Mapy.cz" offline ustaliłem, że na kolejnym rozstaju przekraczałem magiczną wysokość 1000 m n.p.m.

    Z mżawki zrobił się deszczyk, widoczność zaczęła słabnąc. Robiło się nieciekawie a do szczytu jeszcze kilkaset trudnych metrów.

   Gdy docierałem do drogi łączącej Smrk z granicą, niebo nie wytrzymało. Na pocieszenie pozostawał fakt, że nie byłem tu sam, trochę turystów znajdowało się na szlaku.

    Mimo, iż byłem już blisko wieży, to jej nie widziałem, słyszałem za to grzmoty. Od rozcestníka SMRK (VRCHOL) było już blisko. A ja mokłem.

    Bardzo szybko dopadłem do wieży, nie zważając na nic po drodze i schroniłem się pod jej opiekuńczymi skrzydłami, zresztą tak samo jak kilkadziesiąt innych osób będących tu pieszo i na rowerach. Tu przeczekiwaliśmy burzę. W dolnej części wieży są pomieszczenia z ławami pozwalające się schronić w razie niesprzyjających warunków,  jak właśnie teraz. Jakieś pół godziny później było po wszystkim. Założyłem suchą odzież i krętymi schodami udałem się na szczyt wieży z platformą widokową.

    Początkowo widoków nie było żadnych ale poczekałem "...na wiatr, co rozgoni ciemne skłębione zasłony...".

     Po pewnym czasie widać już było jak las oddawał niebu co jego.

   Słoneczko powoli przejmowało kontrolę nad okolicą i uradowani tym faktem turyści wylegli na ławy pod wieżą, co mogłem obserwować z wysokości 18 metrów.

    No właśnie, platforma widokowa znajduje się na takiej wysokości a cała wieża ma 23 metry. Oddano ją do użytku we wrześniu 2003 roku. Na górę prowadzi 91 metalowych schodków. Poprzedniczka tejże, zbudowana w 1892 roku była drewniana a została wzniesiona w odpowiedzi na pruską wieżę na Stogu Izerskim. Przetrwała tak do 1946 roku. A widoki? Są. Potrzebna jest jednak ładna pogoda, co niestety nie jest dane tego dnia. Na wschodzie, bliziutko, drugi wierzchołek tej góry czyli polski Smrek. Za nim powinien być Stóg Izerski ale cóż...

    Na północy Nové Město pod Smrkem za górą Měděnec.

    Na południu widok na Izerę. Niestety słaby.

    Niezbyt ukontentowany zasnutym krajobrazem, zszedłem w doły przyjrzeć się rozhledně z gruntu, gdyż wcześniej nie było mi to w głowie gdy uciekałem przed deszczem.

    Pod wieżą stoi drewniana rzeźba ale co przedstawia czy też symbolizuje to nie mam zielonego pojęcia. Najważniejsze, że w okolicznym krajobrazie coś się dzieje.

    Na dosyć rozległym wierzchołku są jeszcze inne atrakcje. Na rozdrożu stoi pomnik poświęcony niemieckiemu poecie Theodorowi Körnerowi, który odwiedził górę w 1809 roku. Poeta-żołnierz, który młodo zginął. Skąd ja to znam? Oczywiście, K.K. Baczyński.

     Szczyt oznaczony jest obok tyczki triangulacyjnej znajdującej się przy niebieskim szlaku idącym na południe.

    Idąc dalej niebieskim szlakiem na południe można by przejść po "Niebiańskiej Drabince" czyli 630 metrowym turystycznym chodniku ale czas wracać do Nowego Miasta, tak więc ponownie dotarłem do rozcestníka SMRK (VRCHOL) a stamtąd ciągle niebieskim w dół, żegnając się z oddalającą wieżą.

    Początkowo szlak schodzi w kierunku zachodnim i jeszcze zanim zmieni się na północny, w leśnej gęstwinie napotyka się na Pramen mládí czyli Źródło Młodości przykryte daszkiem.

    Zauważyłem, iż Czesi darzą wielką estymą różnego rodzaju źródełka, nie tylko znanych i ważnych rzek lecz także bezimiennych potoków, często je oznaczając i bardziej eksponując. Bardzo mi się podoba takie podejście, w końcu woda to życie.

    Część trasy wiedzie po kamienistym i stromym stoku.

    Kolejnym miejscem, gdzie przystanąłem na chwilę było rozdroże z tablicą Pechova smrt. Dotyczy ona śmierci, pechowej zresztą, nadleśniczego o nazwisku Pech.

    W styczniu 1933 roku odbywało się polowanie z nagonką, Adolf Pech przedzierał się przez młodnik i żeby śnieg nie wpadał mu za kołnierz założył na głowę jutowy worek. Niestety jeden z myśliwych wziął go za zwierza... Gdzieś w okolicy znajduje się pamiątkowy kamień a na jednym z drzew (buku) jest mała kapliczka z tabliczką. Na żadnej mapie to miejsce nie jest zaznaczone.

    Niebieski szlak doprowadza w końcu do węzła Streitův obrázek.

    Tu przechodzę na szlak żółty i już asfaltem pędzę do Nového Města pod Smrkem. W drodze na parking mijam jeszcze rybník, przy którym jest trawiasta plaża, zaplecze gastronomiczne oraz wypożyczalnia sprzętu wodnego.

    A z plaży widać wierchy Smrka i Měděnce.

     Izerskim mówię "do widzenia".




sobota, 26 września 2015

SMRK (RYCHLEBSKÝ)




     Horní Lipová to wieś będąca częścią gminy Lipová-lázně, można wręcz powiedzieć, że to przedmieścia Jeseníka. To dobry punkt wyjścia w Rychlebské hory, a dokładnie w ich południową część, jak również w Masyw Keprnika w Wysokim Jesioniku. Mnie interesowała ta pierwsza opcja z najwyższym szczytem Gór Złotych (to polska nazwa, a nie jakieś Rychleby czy Góry Rychlebskie), którym jest Smrk.
    Na krańcach wsi jest pętla autobusowa i większość niezmotoryzowanych turystów stąd zaczyna podbój okolicy, która zachęca wieloma atrakcjami.

    Ja, jak wielu posiadaczy wehikułów, podjeżdżam Wapienną Doliną pod wiadukt kolejowy, przy którym znajduje się parking, stworzony głównie z myślą o klientach Leśnego Baru.

    Tory przechodzące tędy robią niedaleko stąd wielki łuk i zwrot w kierunku Jesionika, pokonując jednocześnie dużą różnicę wzniesień. To tzw. Slezský Semmering, którego niewielkie muzeum znajduje się przy stacji kolejowej Horní Lipová. Miałem okazję go odwiedzić w 2013 roku bawiąc wówczas w tej okolicy.
   Wapienną Doliną wzdłuż potoku rozpoczyna się marsz pod górę asfaltową drogą. Po kilkuset metrach następuje zmiana kierunku i już lasem wspinaczka robi się coraz ostrzejsza. Co jakiś czas tabliczki na drzewach informują, ile to jeszcze drogi zostało do baru.

    W ten sobotni ranek do baru wybrało się wiele osób, szli całymi rodzinami. Przy drodze znajdują się mini place sprawnościowe, gdzie dzieci (choć nie tylko) mogą się rozerwać podczas monotonnego podejścia. A wszystko to obserwują zające.

    Leśny Bar to swego rodzaju ewenement. Jest to otwarta wiata z różnymi artykułami w środku czyli pub bez personelu. Klient sam się obsługuje i sam rozlicza. Całe przedsięwzięcie polega na zaufaniu. Oczywiście właściciel dogląda interesu. Nie słyszałem jeszcze żadnych historyjek o wandaliźmie, ale myślę, że to jest spowodowane położeniem. Chamstwo po prostu tu nie dociera.

    Bar znajduje się na placyku przy zakosie drogi. Tego dnia ruch był spory, właściciel dostarczał produkty samochodem. Wewnątrz wiaty jest przytulnie, znajduje się tu piec z kominkiem. Moją uwagę zwróciła "mądrość" wisząca na ścianie, mówiąca o tym, iż "z alkoholem jeszcze nikt nie wygrał, jedynie Morawianie zremisowali".

     Oczywiście jest tu piwo oraz artykuły spożywcze, można także zaparzyć sobie kawy lub herbaty.

   Ceny podane są przy produktach a rozliczenie następuje w kasie wiszącej przy poręczy.

    Z baru ruszyłem w dalszą drogę Doliną Śmierci, dość stromą dróżką biegnącą wzdłuż potoku. To krótsza o cztery kilometry droga, niżbym miał iść szlakiem narciarskim, ale zdecydowanie bardziej wymagająca, gdyż na odcinku ośmiuset metrów jest przewyższenie 180 m. Doprowadza ona do Górnego Baru, ale tu nie ma żadnej sprzedaży, jest źródełko.

    Od źródełka już szlak narciarski prowadzi na północ w kierunku Lučního vrchu, trawersując stok Smrku. Po drodze znajduje się punkt widokowy, skąd widoczne są Šerák i Vozka.

    Luční vrch to rozdroże, przy którym następuje zmiana kierunku marszu, choć tymczasowo.

    Początkowo droga idzie na zachód, prosto na szczyt Smrka, ale później skręca na północ i dochodzi do kolejnego rozdroża, którym jest Útulna Mates i którędy przechodzi szlak żółty.

    Zabieram się z żółtym pod górę czując już bliskość wierzchołka, gdy przechodze obok Torfowiska na Smrku, które jest pomnikiem przyrody o znaczeniu europejskim.

    Szlakiem docieram do Przełęczy u Trzech Granic, miejsca, które odwiedziłem w 2014 roku zdobywając Postawną. Panował tu znaczny ruch.

   Z przełęczy na wierzchołek Smrka prowadzą biało-czerwone znaczniki. To ostatni etap zdobywania góry. Północny stok jest odsłonięty, więc są miłe widoczki w tym kierunki, ale im bliżej szczytu, tym drzew coraz więcej. I wreszcie jest.

    Rok wcześniej, jak już wspomniałem, podczas zdobywania Postawnej byłem na Przełęczy u Trzech Granic i wtedy też "zaliczyłem" Smrka, ale teraz zrobiłem to nie przy okazji lecz był to główny cel w ramach Korony Sudetów Czeskich.

    Jedyne czego mi tu brakuje to informacja, iż jest to wierch góry Smrk. Jak pamiętam, podczas poprzedniego mojego tu pobytu, do tyczki triangulacyjnej była przyczepiona kartka w koszulce z odręcznie napisaną nazwą góry i wysokością. Nie wytrzymała pewnie próby czasu.

    Gdybym swój marsz kontynuował po biało-czerwonej trasie, to wylądowałbym w Ramzové. Ja jednak zamierzałem trafić tam, gdzie zostawiłem auto, chociaż trochę okrężną drogą. Wróciłem do styku granic.

    Dalej po żółtym via Útulna Mates do rozdroża Tři studánky, gdzie w lewo po niebieskim można dotrzeć do trzech źródełek.

    Od skrzyżowania zaczyna się podejście żółtym na 1042 m n.p.m. czyli wierzchołek o nazwie Studený.

    Mimo, iż na szczycie jest niewielka polana, to jednak widoki są ograniczone. No i żadnej tabliczki.

    Ze Studeného zmieniając kierunek przechodzę na pobliski vrchol, którym jest Lví hora (1040 m n.p.m.). To raptem jakieś 500 metrów.

   Stąd niestety też widoki jakieś ciasne. Ale chociaż szczyt jest oznaczony.

    Schodząc z góry można miejscami nacieszyć oko widokami z Šerákiem.

    Momentami szlak urozmaicają kamienie.

    Wreszcie przez Oblý vrch żółty szlak dochodzi do rozdroża Pod Kopřivným, skąd widać Wapienną Dolinę, z której wyruszyłem.

    Zielonym szlakiem schodzę do wioski przy pensjonacie Pod Smrkem, zamykając tym samym okrążenie.