niedziela, 4 września 2016

W POSZUKIWANIU JELEŃCA MAŁEGO




    Nie, nie zaginęła żadna góra, wszystkie stoją na miejscu, jedynie określenie położenia tej tytułowej może przysporzyć trudności, dlatego postanowiłem się tym zająć. Skłoniły mnie do tego mapy, na których Jeleniec Mały jest sytuowany w różnych miejscach.
    Zanim wyruszyłem na eksplorację, przewertowałem wiele map, opisów i innych zasobów internetowych, dochodząc do pewnych wniosków. Ta wycieczka jest tylko ich konsekwencją a trasa została ułożona zgodnie z osiągniętą tezą.
    Góry Suche są największym pasmem Gór Kamiennych i tu znajdują się najwyższe szczyty owych z "wysoką piątką" na czele czyli pięcioma wierzchołkami powyżej 900 m n.p.m. Cztery z nich łącznie z Waligórą są w jednym ciągu obok siebie, piąty, najniższy znajduje się jakieś dwa i pół kilometra na północny wschód od Waligóry. To Jeleniec (902 m n..p.m.) zwany dawniej Lange Berg czyli Długa Góra. Na wschód od niego, pomiędzy Doliną Rybnej a doliną Grzmiącej znajduje się opadający grzbiet z kilkoma wierzchołkami. Jednym z nich jest znany z ruin zamku Rogowiec, drugim Jeleniec Mały, pozostałe są bezimienne. Ustalenie położenia tego drugiego stało się dla mnie wyzwaniem. Z Głuszycy widać dobrze ów grzbiet i tam gdzieś wśród tych wierchów jest ten poszukiwany. Który?

    Najprościej dostać się tam przez Grzmiącą.

    Żółty szlak prowadzi przez wioskę, która posiada coś bardzo cennego: drewniany, poewangelicki kościół z połowy XVI wieku.

    Gdy przechodziłem obok akurat trwało nabożeństwo. Niedziela.

    Idąc asfaltem, ciągle pod górę, dochodzi się do jego kresu. Dalszej drogi nie ma. Szlak schodzi na prawo i zaczyna się poważniejsze podejście. Zanim jeszcze wejdzie się do lasu można podziwiać okolicę; Włodzicka Góra na horyzoncie.

    Przełęcz pomiędzy Gomólnikiem Małym a Jeleńcem. Piękne miejsce z pięknymi widokami, jedno z moich ulubionych.


   Góry Sowie i Głuszyca z miejsca startowego paralotniarzy, którzy jesienią ubarwiają tutejsze niebo. Przeczytałem gdzieś kiedyś, że startują oni ze stoku Jeleńca Małego. Zaraz na tę górę wejdę.

    Droga ze szlakiem obchodzi wzniesienie  ale ja w dogodnym miejscu, od północy, postanowiłem wejść na szczyt.

    Droga na szczyt trwała krótko, to było kilkadziesiąt metrów. Wierzchołek nie jest zadrzewiony a na nim niewielkie skałki.

    Wzniesienie liczy ok. 771 m n.p.m. i na niektórych, zwłaszcza starszych mapach jest oznaczone jako Jeleniec Mały. Ze skałek widoki są ograniczone, choć na północy widać Borową i Suchą.

    Aby widoki były na wschód trzeba zejść niżej na południe, przez brzezinkę do polany.

    Stąd widoki na Głuszycę i okalające ją góry.

    Z polany ścieżka zawiodła mnie do przełączki, gdzie szlak żółty ostro skręca omijając następną górę na mojej drodze.

   Ja jednak jej nie omijam lecz zaczynam wspinaczkę po dosyć stromym stoku.

    I wreszcie szczyt; zarośnięty, ciasny, ze skałkami.

    Ten wierzchołek nie był na żadnej mapie oznaczony jako Jeleniec Mały. To po co na niego wlazłem? Bo był po drodze i ze wszystkich wzniesień w okolicy jest najwyższe (po Rogowcu) mając ok. 792 m n.p.m. Widoki? Słabiutko. Borowa między świerkami.

    Od zachodniej strony zejście jest zdecydowanie krótsze ale bardziej kamieniste.

    Dochodzę do kolejnej przełączki a z niej do drogi ze szlakiem żółtym idącym na Rogowiec. Obieram jednak przeciwny kierunek.

    W pewnym miejscu droga robi zakole, tu odrywam się od szlaku i idę na szagę przed siebie ciemnym świerkowym lasem.

    Po około stu metrach stałem nad dolinką, którą płynie strużka.

    Źródłem cieku był kociołek (celowo zdrabniam by oddać niewielką skalę) wypełniony wodą. Zewsząd wysokie zbocza i jedna droga ujścia.

    Po drugiej stronie płynącej wody jest wzniesienie wyglądające jak osiedlowa górka, z której zimą dzieciaki zjeżdżają na sankach, tylko ta jest z drzewami.

    Trudno w to uwierzyć, ale ta góra na większości map figuruje jako Jeleniec Mały z wysokością ok. 742 m n.p.m. Geoportal także tu umiejscawia Jeleńca Małego i myślę, że wszyscy po prostu powielają tą informację uznając źródło za wiarygodne.

    Po sąsiedzku, oddzielona siodełkiem stoi kolejna góra, na której wierch trzeba zadrzeć głowę, by go zobaczyć między drzewami. To około trzydziestu metrów wyżej w pionie.

    Wdrapanie się na nią to nie lada wyzwanie, wszędzie strome stoki. Na mapie widać, że góra jest grzbietem długim ale bardzo wąskim.

    Atakuję ją z jednego końca, od południa, by móc przejść po całości. Muszę przyznać, że miejscami było niebezpiecznie. Na wierchu witają mnie skałeczki.

   Przede mną ponad dwustumetrowy marsz wąskim wierzchołkiem góry, która moim zdaniem jest właściwym Jeleńcem Małym.

    Skąd to przeświadczenie?  Po II wojnie światowej ziemie zachodnie przyłączone do Polski miały nazwy niemieckie więc trzeba było nadać im polskie. Tego typu zmiany były publikowane w Monitorze Polskim jako rozporządzenia Ministra Administracji Publicznej. W Monitorze Polskim z lipca 1949 roku góra Jeleniec Mały została przemianowana z niemieckiego Hirsch Berg (Jelenia Góra) z podaną wysokością ok. 760. Nijak to się ma do góry, którą wcześniej odwiedziłem. W starych mapach Messtischblatt wyraźnie widać, iż Hirsch Berg to ta długa, wąska góra, na której obecnie stałem. Jedynie wysokość z monitora trochę inna, bo ten wierzchołek ma około 772-775 m n.p.m. ale to i tak bliżej 760 niż 742 poprzedniej. Tylko jedna mapa, jaką widziałem, podaje właściwe parametry tej góry jako Jeleniec Mały, wydawnictwa Eko-Graf.

    Dlaczego więc Geoportal podaje inaczej? Myślę, że ktoś kiedyś popełnił błąd a potem nikt go nie poprawił, bo się tym nie interesował i kopiowano ten stan. Być może naniesione zostały nazwy niemieckie ze starych map na nowe mapy topograficzne i nazwa góry Hirsch Berg wychodziła na sąsiednią, co potraktowano właśnie jako nazwę dla tej niższej. Ale nawet z logicznego punktu widzenia, kto dawniej nazywałby górę, która znikąd nie jest widoczna i wygląda jak krosta przy tej obok, a nie nazwał tej drugiej, co ją widać z daleka? Przecież po to kiedyś między innymi nadawano nazwy obiektom w terenie, aby były jakimś punktem odniesienia, a im znaczniejszy tym lepszy.
 
    mapy.geoportal.gov.pl

    To tyle wywodów, kontynuuję wycieczkę. Z grzbietu miejscami są widoki i do tego przyjemne. Niestety tylko na zachód. Turzyna, Klin, Bukowiec z kamieniołomem, daleko, ledwo widoczna Śnieżka, Dzikowiec i kopulasty Mniszek.

     I jeszcze Chełmiec się załapał.

    Wędrówkę wierzchołkiem, niczym granią, urozmaicają co kawałek skałki.

    Po obu stronach strome stoki a wąska ścieżka pośrodku; coś wspaniałego. Muszę się przyznać, że drugi raz tutaj jestem, poprzednio w 2013 roku i między innymi tamte wrażenia przechowane w pamięci przywiodły mnie tu znowu. Ale na pewno wchodzili tu też inni ciekawscy bo ktoś zostawił okulary przeciwsłoneczne.

    I znowu skały wystające z góry., które trzeba omijać stromym stokiem, tak jest wąsko.

    Przy końcu robi się trochę szerzej i bardziej cienisto. Tu pojawia się skała o większych gabarytach.

    Dalej już tylko aleja świerkowa z przeszkodami i stromy stok północny.

    Schodząc z góry szybko znalazłem drogę ze szlakami. Obchodzi ona właśnie północną stronę Jeleńca Małego.

    W czasie wędrówki widoczek na drugą stronę Doliny Rybnej - Rybnicki Grzbiet z Jedlińcem.

    Na rozdrożu zostawiam piesze i idę dalej rowerowym szlakiem na południe. Niestety dwa drogowskazy chyba dojrzały i spadły z drzewa.

    Przechodzę drogą z drugiej strony góry, którą kilka chwil wcześniej poznawałem; mapowy Jeleniec Mały 742 m n.p.m.

    Tutaj droga zmienia kierunek na wschodni i podchodzi na jeszcze jeden bezimienny wierzchołek (ok. 702 m n.p.m.), z którego próbuję coś zobaczyć ale to mija się z celem.

    Maszerując dalej w kierunku wschodnim przechodzę jeszcze przez dwa pomniejsze garbiki (675 i 658), następnie ścieżka skręca na północ i schodzi do drogi 380, którą niechętnie udeptuję w stronę Grzmiącej. Wielokrotnie nią przejeżdżałem i zawsze wzbudzała moją ciekawość pewna zatoczka turystyczna z punktem czerpania wody czyli korytko ze spływającą wodą.

    Interesowało mnie źródło tego cieku i ruszyłem ścieżką, wzdłuż strugi pod górę.Dotarłem do bardzo stromego stoku, gdzie dróżka się kończyła.

    Z wnętrza góry wystaje rura, z której wypływa woda. Piękne źródełko. Napiszę to już kolejny raz; w Czechach takie źródło byłoby efektownie obudowane, nazwane i naniesione na mapy.

    Wracałem do Grzmiącej pod wiaduktem kolejowym z 1909 roku na linii Wałbrzych - Kłodzko.

    Podsumowując: według mnie Jeleniec Mały nie jest tą górą, która na większości map jest oznaczona kotą 742. Sądzę, iż właściwym Jeleńcem Małym jest długi, wąski wierzchołek oddzielony siodełkiem od tego uznawanego za właściwy, mający około 773 m .n.p.m. I tak to widzę.

 


3 komentarze:

  1. Lubię te Twoje zapędy detektywistyczne na szlaku. Skutkują bowiem nietuzinkowymi relacjami ;)

    Ciekawa sprawa z tym Jeleńcem Małym. Przypomina mi ona trochę sytuację z Gór Kaczawskich, gdzie co prawda nie chodzi o niewłaściwe oznaczenie terenowe szczytów, ale kontrowersje związane z ich wysokością (Baraniec, Skopiec, Maślak, Okole). Tutaj jak sam zauważyłeś, też łatwiej powielać niesprawdzone informacje, niż zadać sobie trud ich zweryfikowania.

    Odnalazłeś bardzo fajne wzniesienia i miejsca poukrywane w lesie. Tak sobie pomyślałem, że przy odrobinie pomysłowości i dobrych chęci, można by stworzyć tam naprawdę interesujące punkty widokowe. Ale chyba za wiele wymagam bo...to jednak nie Czechy.

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu lubię jasne sytuacje. Jestem mapowym maniakiem i jeśli coś mi się nie zgadza to szukam informacji w różnych źródłach. Może to natręctwo?
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że niewiele osób czyta Twoje relacje i jeszcze mniej jest w stanie odnaleźć ten ukryty szczyt. Bo jeśli, nie daj Boże, za Twoją sprawą zacznie być częsciej odwiedzany, będziesz miał WIELKI GRZECH!

    OdpowiedzUsuń