Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horni lipova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horni lipova. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 września 2015

SMRK (RYCHLEBSKÝ)




     Horní Lipová to wieś będąca częścią gminy Lipová-lázně, można wręcz powiedzieć, że to przedmieścia Jeseníka. To dobry punkt wyjścia w Rychlebské hory, a dokładnie w ich południową część, jak również w Masyw Keprnika w Wysokim Jesioniku. Mnie interesowała ta pierwsza opcja z najwyższym szczytem Gór Złotych (to polska nazwa, a nie jakieś Rychleby czy Góry Rychlebskie), którym jest Smrk.
    Na krańcach wsi jest pętla autobusowa i większość niezmotoryzowanych turystów stąd zaczyna podbój okolicy, która zachęca wieloma atrakcjami.

    Ja, jak wielu posiadaczy wehikułów, podjeżdżam Wapienną Doliną pod wiadukt kolejowy, przy którym znajduje się parking, stworzony głównie z myślą o klientach Leśnego Baru.

    Tory przechodzące tędy robią niedaleko stąd wielki łuk i zwrot w kierunku Jesionika, pokonując jednocześnie dużą różnicę wzniesień. To tzw. Slezský Semmering, którego niewielkie muzeum znajduje się przy stacji kolejowej Horní Lipová. Miałem okazję go odwiedzić w 2013 roku bawiąc wówczas w tej okolicy.
   Wapienną Doliną wzdłuż potoku rozpoczyna się marsz pod górę asfaltową drogą. Po kilkuset metrach następuje zmiana kierunku i już lasem wspinaczka robi się coraz ostrzejsza. Co jakiś czas tabliczki na drzewach informują, ile to jeszcze drogi zostało do baru.

    W ten sobotni ranek do baru wybrało się wiele osób, szli całymi rodzinami. Przy drodze znajdują się mini place sprawnościowe, gdzie dzieci (choć nie tylko) mogą się rozerwać podczas monotonnego podejścia. A wszystko to obserwują zające.

    Leśny Bar to swego rodzaju ewenement. Jest to otwarta wiata z różnymi artykułami w środku czyli pub bez personelu. Klient sam się obsługuje i sam rozlicza. Całe przedsięwzięcie polega na zaufaniu. Oczywiście właściciel dogląda interesu. Nie słyszałem jeszcze żadnych historyjek o wandaliźmie, ale myślę, że to jest spowodowane położeniem. Chamstwo po prostu tu nie dociera.

    Bar znajduje się na placyku przy zakosie drogi. Tego dnia ruch był spory, właściciel dostarczał produkty samochodem. Wewnątrz wiaty jest przytulnie, znajduje się tu piec z kominkiem. Moją uwagę zwróciła "mądrość" wisząca na ścianie, mówiąca o tym, iż "z alkoholem jeszcze nikt nie wygrał, jedynie Morawianie zremisowali".

     Oczywiście jest tu piwo oraz artykuły spożywcze, można także zaparzyć sobie kawy lub herbaty.

   Ceny podane są przy produktach a rozliczenie następuje w kasie wiszącej przy poręczy.

    Z baru ruszyłem w dalszą drogę Doliną Śmierci, dość stromą dróżką biegnącą wzdłuż potoku. To krótsza o cztery kilometry droga, niżbym miał iść szlakiem narciarskim, ale zdecydowanie bardziej wymagająca, gdyż na odcinku ośmiuset metrów jest przewyższenie 180 m. Doprowadza ona do Górnego Baru, ale tu nie ma żadnej sprzedaży, jest źródełko.

    Od źródełka już szlak narciarski prowadzi na północ w kierunku Lučního vrchu, trawersując stok Smrku. Po drodze znajduje się punkt widokowy, skąd widoczne są Šerák i Vozka.

    Luční vrch to rozdroże, przy którym następuje zmiana kierunku marszu, choć tymczasowo.

    Początkowo droga idzie na zachód, prosto na szczyt Smrka, ale później skręca na północ i dochodzi do kolejnego rozdroża, którym jest Útulna Mates i którędy przechodzi szlak żółty.

    Zabieram się z żółtym pod górę czując już bliskość wierzchołka, gdy przechodze obok Torfowiska na Smrku, które jest pomnikiem przyrody o znaczeniu europejskim.

    Szlakiem docieram do Przełęczy u Trzech Granic, miejsca, które odwiedziłem w 2014 roku zdobywając Postawną. Panował tu znaczny ruch.

   Z przełęczy na wierzchołek Smrka prowadzą biało-czerwone znaczniki. To ostatni etap zdobywania góry. Północny stok jest odsłonięty, więc są miłe widoczki w tym kierunki, ale im bliżej szczytu, tym drzew coraz więcej. I wreszcie jest.

    Rok wcześniej, jak już wspomniałem, podczas zdobywania Postawnej byłem na Przełęczy u Trzech Granic i wtedy też "zaliczyłem" Smrka, ale teraz zrobiłem to nie przy okazji lecz był to główny cel w ramach Korony Sudetów Czeskich.

    Jedyne czego mi tu brakuje to informacja, iż jest to wierch góry Smrk. Jak pamiętam, podczas poprzedniego mojego tu pobytu, do tyczki triangulacyjnej była przyczepiona kartka w koszulce z odręcznie napisaną nazwą góry i wysokością. Nie wytrzymała pewnie próby czasu.

    Gdybym swój marsz kontynuował po biało-czerwonej trasie, to wylądowałbym w Ramzové. Ja jednak zamierzałem trafić tam, gdzie zostawiłem auto, chociaż trochę okrężną drogą. Wróciłem do styku granic.

    Dalej po żółtym via Útulna Mates do rozdroża Tři studánky, gdzie w lewo po niebieskim można dotrzeć do trzech źródełek.

    Od skrzyżowania zaczyna się podejście żółtym na 1042 m n.p.m. czyli wierzchołek o nazwie Studený.

    Mimo, iż na szczycie jest niewielka polana, to jednak widoki są ograniczone. No i żadnej tabliczki.

    Ze Studeného zmieniając kierunek przechodzę na pobliski vrchol, którym jest Lví hora (1040 m n.p.m.). To raptem jakieś 500 metrów.

   Stąd niestety też widoki jakieś ciasne. Ale chociaż szczyt jest oznaczony.

    Schodząc z góry można miejscami nacieszyć oko widokami z Šerákiem.

    Momentami szlak urozmaicają kamienie.

    Wreszcie przez Oblý vrch żółty szlak dochodzi do rozdroża Pod Kopřivným, skąd widać Wapienną Dolinę, z której wyruszyłem.

    Zielonym szlakiem schodzę do wioski przy pensjonacie Pod Smrkem, zamykając tym samym okrążenie.

 


niedziela, 21 kwietnia 2013

RYCHLEBSKO-JESENÍCKÝ DUBEN...


                                  ...czyli  morawsko-śląskie klimaty



    Chociaż przemierzam Sudety jako "lonely wanderer" nie oznacza to, iż stronię od ludzi, wynika to raczej z tego, że w moim najbliższym otoczeniu nie ma górskich zapaleńców a ja szczególnie mocno nie zabiegam o towarzystwo podczas wycieczek. Bardzo lubię spotykać innych wędrowców na szlaku i rozmawiać z nimi, wymieniać informacje wiedząc, że mają podobne zamiłowanie do gór jak ja.
   Nadarzyła się okazja spotkania z entuzjastami górskich wypraw, zorganizowanego przez Waldka Brygiera dla czytelników i użytkowników strony www.naszesudety.pl i skrzętnie z niej skorzystałem. Było to już V spotkanie a bazą wypadową była wieś Lipová-lázně na granicy Rychlebských hor i Hrubého Jeseníku. Pogoda niestety podłą była, w przeciwieństwie do uczestników spotkania.                Do grupy dołączyłem przy jaskini Na Pomezí, którą oczywiście należało zwiedzić.

   Sympatyczna przewodniczka oprowadzała nas po jaskiniowych czeluściach ciekawie opowiadając o historii jak i współczesności tego pomnika przyrody i to po polsku. Jest się czym zachwycać gdyż różnorakie formy naciekowe tworzą piękne kompozycje. Warto to zobaczyć.

    Ścieżka przyrodnicza Johanna Schrotha wiedzie do uzdrowiska Lipová-lázně. To właśnie dzięki Schrothowi wieś ta stała się kurortem. Niestety pogoda osłabia nieco wizualną atrakcyjność tego miejsca uszczuplając widoki do najbliższych wzniesień. Tuż nad wioską widać Toč, trochę wyżej Sněhulák a gdzieś za nim powinien być Šerák ale zgubił się we mgle.

    Muzeum Johanna Schrotha tymczasowo daje schronienie przed deszczem i przenosi w inną epokę. Całkiem miły domek, chciałoby się powiedzieć o budynku, gdzie mieszkał jeden z pionierów współczesnej balneoterapii.

    Wewnątrz sporo eksponatów, nie tylko XIX- wiecznych i nie tylko bezpośrednio związanych ze Schrothem. Aż dziw bierze, że nie mający żadnych podstaw medycznych człowiek zajmował się leczeniem ludzi. Choć dziś, gdy mamy XXI wiek różnej maści "magów" także nie brakuje.

    W miejscowym parku znajduje się pomnik J. Schrotha ufundowany jeszcze za jego życia przez wdzięcznych pacjentów.

     Na skwerze przy skrzyżowaniu dróg Javorník - Jeseník - Hanušovice znajduje się inny pomnik: památník obětem Frývaldovské stávky czyli pomnik ofiar frywałdowskiego strajku, bo Jesionik do 1947 roku mienił się Frývaldov (Frywałdów).  To w tym miejscu nastąpiły tragiczne wydarzenia 25 listopada 1931 roku, w wyniku których zginęło ośmiu robotników a wielu zostało rannych.

    W Lipové jest także wiele miejsc, gdzie można sympatycznie spędzić wieczór, jak choćby Selská Světnička, oferująca miłą atmosferę i obsługę oraz dobrą Holbę (z pobliskich Hanušovic) i Gambrinusa.
    Drugiego dnia (także mokrego) czekał Jeseník. Już na początku miasta w oczy rzuciła się efektowna różowa "favoritka" stojąca przed pewnym przybytkiem "erotické služby".

    Jak się warzy dobre piwo można było przekonać się w minibrowarze Jeseník.


    Właściciel, pan Stanislav Orel opowiedział o historii i pokazał niewielkie zaplecze gdzie produkuje się piwo.



   Oczywiście przy browarze jest restauracja, gdzie można kosztować tutejszego specjału w kilku odmianach. Jeśli chodzi o smak to niebo w gębie. W logo tegoż browaru znajduje się wizerunek miejskiego ratusza. A tu ciągle pada.

    Jeseník jednak najbardziej kojarzy się z prysznicem, chociaż precyzyjniej byłoby napisać Lázně Jeseník. To tu urodził się Vincent Priessnitz, analfabeta, który zrobił karierę jako hydroterapeuta. Przyjaciel i konkurent zarazem Johanna Schrotha. To dzięki niemu Jesionik jest znany na świecie i gościł wielu sławnych ludzi. To jemu w podzięce stawiano tutaj pomniki. To jego imieniem nazwany jest hotel - Dom Uzdrowiskowy na górze Gräfenberg.


     Wokół góry mnóstwo alejek i ścieżek spacerowych, pomników i źródełek, w tym polskie. Jest też balneopark, gdzie woda znajduje się na wyciągnięcie ręki, którą można uleczyć w specjalnie do tego przystosowanych miejscach.

    Schodząc drogą do Jesionika w niewielkim lasku można natknąć się na pomnik ofiar procesów czarownic. W tych okolicach w latach 1622 - 1684 odbyło się najwięcej procesów czarownic na ziemiach czeskich, w których skazywano na stos całe rodziny łącznie z dziećmi.

    W Muzeum Krajoznawczym Ziemi Jesionickiej, znajdującym się w twierdzy wodnej, właśnie czynna była ekspozycja dotycząca owych procesów z mrocznych czasów i sposobów wyciągania "prawdy". Eksponaty pobudzają wyobraźnię.

   Ślady butów na podeście świadczą o tym, iż któryś ze zwiedzających chciał poczuć klimat tamtych lat.

   A wieczorem modlitwa.

    Trzeciego dnia niespodzianka: koniec hydroterapii, wyszło słońce. Horní Lipová była następnym przystankiem w drodze już powrotnej, znajduje się tam Muzeum Slezského Semmeringu. Spod stacji kolejowej jest przyjemny widok na Góry Złote: Lví hora, Kopřivná i nieco bliżej Oblý vrch.

     Stacja Horní Lipová położona jest na wysokości 605 m.n.p.m., najwyższy punkt tej linii jest w okolicach przystanku Ramzová - 760 m.n.p.m.

    Linia wije się niczym wąż, pociągi pokonują olbrzymie łuki i różnice wysokości, stąd nawiązanie do nazwy alpejskiego odcinka szlaku kolejowego w Austrii.

    A w muzeum można było sobie przypomnieć jak to drzewiej na kolei bywało; tekturowe bilety, telefony na korbę, lampy naftowe.

    Branná jest malowniczo położoną morawską miejscowością znaną z zamku Kolštejn, który ciągle jeszcze jest poddawany konserwacji i rekonstrukcji.

    W centrum wsi naprzeciw ratusza znajduje się restauracja, w której powstaje minibrowar. Niestety pierwsze lokalne piwo będzie można wypić tu za miesiąc w květnu, czyli w maju.

    Kościół z 1614 roku i budynek wójtostwa z końca XVI wieku są też godnymi uwagi obiektami.

    Piękne położenie wioski najlepiej można podziwiać z oddali, skąd też Šerák jest widoczny z jeszcze  zaśnieżonym szczytem.

    Czeskie Králíky, które od polskiej granicy dzieli ledwie kilka kilometrów, mają ładny i klimatyczny ryneczek. Niedaleko mieści się muzeum wojskowe i można na ulicy spotkać żywą, jeżdżącą reklamę tegoż.

    Nad miasteczkiem góruje barokowy klasztor i dom pielgrzyma, usytuowane na Hoře Matky Boží, na którą prowadzi aleja ze stacjami drogi krzyżowej.

    Klasztor można zwiedzać, jest bardzo interesujący, ale życie w nim nie tętni. Zwiedzających niewielu a zakonników w nim brak. To nie Polska. Są za to Święte Schody.

    Cisza, spokój, chłód. Atmosfera kontemplacyjna. Miejsce naprawdę ciekawe i godne zwiedzania. A w kościele uwagę zwraca dbałość o komfort pielgrzymów: podgrzewane ławki. I miękkie!

    Z góry natomiast widoki zapierające dech w piersi. Siedząc na przykład na jednej z ławeczek można raczyć wzrok krajobrazem ze Śnieżnikiem. Jak tu nie kochać gór.

    W dobrym nastroju opuszczam Králíky. Opuszczam Czechy.