niedziela, 21 maja 2017

ŹRÓDŁA NYSY KŁODZKIEJ



   Od dawna planowałem taką wycieczkę i wreszcie udało się ją zrealizować. Przejrzałem wiele różnych map i dostrzegłem, że usytuowanie źródła Nysy Kłodzkiej wcale nie jest jednoznaczne. A skoro mam wątpliwości to muszę to sprawdzić; w zasobach internetowych i na gruncie.
   Oczywisty punktem wyjścia w tym przypadku jest parking w najwyższym punkcie Jodłowa (830 m n.p.m.) tuż za ośrodkiem "Ostoja". Wiele osób stąd wyrusza na podbój okolicznych szczytów, no i miejsce mi się podoba. Od razu góry, bez potrzeby przeciskania się przez teren zabudowany.

    Niedaleko, na wschód od parkingu, jest skrzyżowanie, skąd można podążyć w pięciu kierunkach.

    Wybieram drogę bez szlaku, która według mapy powinna mnie zaprowadzić aż pod samo źródło; pierwsze tego dnia. Początkowo biegnie ona na południe by nagle skręcić o 90 stopni i piąć się dalej. Mniej więcej na wysokości 960 m n.p.m. odsłaniają się widoki. Góry Orlickie w oddali.

    W bezpośredniej bliskości natomiast, po drugiej stronie doliny, znajduje się Trójmorski Wierch ze swą wieżą.

    Tak jak w mapie, również w rzeczywistości droga w pewnym miejscu się kończy. Na szczęście za placykiem jest jeszcze ścieżka.

    Ścieżka ta przecina jar tam, gdzie według mapy rastrowej 'Geoportalu' bierze początek Nysa Kłodzka. Nad drogą nic nie ma a poniżej nic nie widać, gdyż dół jest spory i zasłonięty bujną roślinnością.

    Jednak od południa cienką strużką do tego dołu wpływa jakiś ciek, tak wiec podążam w górę odnaleźć źródło tej wody.

    Ślad ten zaprowadził mnie na stok poniżej siodła między Puchaczem a Trójmorskim Wierchem. Tu strużka rozdwaja się.

    Najpierw idę za jedną nitką i dochodzę do miejsca skąd wypływa woda. Słabo, bo słabo, ale coś wybija.

    Około pięćdziesięciu metrów trawersem w bok, początek ma też drugi wysięk. Ten także słabo wydostaje się z wnętrza góry.

    Zostawiam te anemiczne źródła, które być może są okresowe i wracam do jaru, dokąd spływa ten ciek.

    Woda niestety gdzieś zniknęła i dół jest suchy. Miejsce, które na mapie jest pokazane jako początek rzeki, też jest suche. Zatem nie mam innego wyjścia jak iść jarem w dół aż napotkam na ślady wody. Mądre to nie jest, ale tak najprościej na coś natrafię.

    Krzaki, wysoka trawa i powalone drzewa nie są moimi sprzymierzeńcami. Chwilami koryto przypomina rynnę bobslejową. Z pewnością po intensywnych opadach miejsce to wypełnia się rwącą wodą, ale teraz nic.

     Wreszcie po kilkuset metrach przedzierania się trafiłem we właściwe miejsce. Tadam!

    Właśnie tak wyobrażałem sobie to wybijające źródło. W zagłębieniu, wypływająca spod ziemi a właściwie z wnętrza góry woda. I wcale nie leniwie, lecz żwawo.

    Przy zdroju jest nieduża polana a całe to ustronie ma wyjątkowy urok. Przydałoby się miejsce do siedzenia, poza trawą oczywiście.

    Ten sielankowy obraz zmącił mi jeden incydent; wyczerpała się bateria w aparacie. Zapomniałem dzień wcześniej naładować i czekałem z każdym pstryknięciem podczas tej wyprawy, kiedy nastąpi koniec. Na szczęście są jeszcze smartfony i dalszy przebieg wycieczki dokumentowałem właśnie takim urządzeniem.

    Mimo, iż mapa rastrowa 'Geoportalu' pokazuje początek biegu Nysy Kłodzkiej znacznie wyżej (975 m n.p.m.), to już ortofotomapa nanosi nazwę w okolicy tego miejsca (znajduje się na wysokości około 940 m n.p.m.), choć pamiętam, że jeszcze stosunkowo niedawno było inaczej. Mapa hydrograficzna również pokazuje tu Nysę Kłodzką. Według Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej ten ciek także jest Nysą Kłodzką. Czeskie 'Mapy.cz', podobnie jak Geoportal, też pokazują tę nitkę jako Nysę Kłodzką, tylko z początkiem umieszczonym właśnie wyżej, gdzie byłem wcześniej. 

    Mapa 'Sygnatury'  sytuuje jakieś źródło w tym właśnie miejscu, lecz już nie podaje nazwy rzeki a źródła Nysy lokalizuje ona w innej okolicy. Na mapach 'Compassu' i 'Eko-Grafu' zaś, ten potok zwie się Potoczysko. Stare niemieckie mapy nie podają żadnej nazwy a źródło Nysy Kłodzkiej zostało umieszczone gdzie indziej. Tam właśnie teraz będę zmierzał.

    Od polany przy źródełku jest już ścieżka, która z każdym metrem oddala się od rzeki i po chwili dobija do szerszej dróżki.

    Dróżka z biegiem zamienia się z trawiastej w bitą i dochodzi do czerwonego szlaku na drodze trawersującej  stoki Puchacza i Trójmorskiego Wierchu. Po chwili mam okazję zobaczyć wartko płynącą rzekę, której źródło przed chwilą odwiedziłem.

    Ledwie jakieś pięćset metrów od źródła a woda pędzi dość szerokim strumieniem, przepływa pod drogą i zmierza w stronę Jodłowa.

   Droga z czerwonym szlakiem jest wyjątkowym traktem. Po obu jej stronach znajduje się mnóstwo źródełek, co szczególnie widać na mapie, ale również daje się zauważyć podczas marszu. Nic dziwnego, że nazywana była dawniej Wasserweg.

    Przy końcu ponad kilometrowej prostej dołącza z dołu szlak żółty, po czym droga robi dwa łuki. Przy drugim z nich, na wysokości ambony cabrio, zatrzymuję się, bo zgodnie z mapami gdzieś poniżej drogi znajduje się kolejne źródło, u którego muszę koniecznie się zameldować.

    Oprócz aplikacji 'Mapy.cz', do której działania nie potrzeba połączenia z siecią, używam skanów map internetowych, lub interesujących mnie ich fragmentów, zrobionych przed wyprawą, co znacznie ułatwia mi orientację i odnajdywanie miejsc, wobec braku zasięgu. I właśnie sugerując się Geoportalem i czeskimi mapami oraz ukształtowaniem terenu, ruszyłem w dół i po kilkudziesięciu metrach z łatwością odnalazłem bijące źródło.

    Tak jak w poprzednim przypadku wypływ znajduje się w zagłębieniu a woda wydobywająca się z wnętrza ziemi robi to energicznie.

    Zacząłem rozglądać się za tabliczką, znaną mi ze zdjęć w sieci, która informuje o  źródle Nysy Kłodzkiej. Obchodziłem okolicę i niczego takiego nie ujrzałem. Trochę dziwne, ale przeszło mi przez myśl, że może ktoś usunął, lub zniszczył.

    Wróciłem do drogi i szlaków kontynuując marsz w stronę granicy. Jakież było moje zdumienie, gdy po kilkudziesięciu krokach na jednym z drzew zobaczyłem tabliczkę.

   To gdzie ja właściwie przed chwilą byłem? Sprawę wyjaśnia jeden szczegół: liczba mnoga. Tak więc źródeł Nysy Kłodzkiej na tym obszarze musi być więcej. Znowu ruszyłem w dół za strzałką i po chwili poszukiwań znalazłem.

   Tak, to właśnie tej tabliczki oczekiwałem i szukałem przy poprzednim źródle. Dlaczego zatem mapa nie zawiodła mnie tutaj od razu?

    Wspomniane wcześniej mapy pokazywały tylko jeden spływ Nysy Kłodzkiej, ten, u którego źródła byłem przed chwilą. W rzeczywistości są dwa, które łączą się jakieś dwieście metrów niżej. Pokazuje to mapa 'Sygnatury' zaznaczając "Źródła Nysy Kłodzkiej", jak również stara niemiecka 'Messtischblatt' podając "Neisse-Quellen", czyli także formę mnogą.

   Sam wypływ ukryty jest w zwartych zaroślach i nie bije tak intensywnie jak poprzedni. Moim zdaniem tamto miejsce bardziej nadaje się na wyeksponowanie. Obydwa źródła znajdują się na wysokości około 920 m n.p.m. i są oddalone od siebie o jakieś 150 metrów.

    Tak więc odwiedziłem wytypowane wcześniej miejsca jako potencjalne źródła Nysy Kłodzkiej i doszedłem do pewnych wniosków, o których na końcu. W planach miałem jednak jeszcze jedno źródełko i w dalszą drogę udawałem się właśnie tam. Wróciwszy do szlaku szybko dotarłem do dawnego turystycznego przejścia granicznego Jodłów/Horní Morava.

    Po przekroczeniu granicy jeszcze chwilę podążałem czerwonym szlakiem, lecz przy pierwszym skrzyżowaniu odbiłem pod górę wraz ze szlakiem rowerowym kierując się na Sedlo Puchača.

   Ten czterokilometrowy odcinek trawersuje od wschodu stoki Trójmorskiego Wierchu oraz Puchacza. Na stokach tego pierwszego tzw. kamenné moře.

   Droga wiedzie przez las, ale są fragmenty mniej zadrzewione dzięki czemu widać szczyty po drugiej stronie doliny górnej Morawy. Slamník ze Ścieżką w Obłokach i Podbělka.

    W dalszej części trasy widoczne są Goworek i Mały Śnieżnik oraz Śnieżnik.

     Przełęcz Puchacza, pomiędzy Puchaczem a Goworkiem, zamyka czeską część wędrówki i stanowi węzeł dróg; dokładnie sześciu.

    Tylko jedną z nich nie prowadzi żaden szlak i akurat ją wybrałem na dalszy przebieg wycieczki, ale tak sobie już wcześniej zaplanowałem. Zachodnim stokiem Puchacza schodziłem do kolejnego źródełka, przynajmniej taką miałem nadzieję. W mapach widać dwa potoki płynące blisko siebie. Jeden to Podnóżka, który wpada do Goworówki, mnie interesował drugi, ten, który zmierza do Jodłowa i przepływa przez niego. Na łuku drogi powinno coś być.

    Pod drogą jest kamienny przepust, ale woda nim nie płynie, bo jej po prostu nie ma. Pewnie po opadach.

    Jednak już kilka metrów poniżej przepustu jest woda; wybija tutaj źródełko. Schodząc do niego o mało nie nadepnąłem na żmiję, która jednak w porę uciekła. Mogło być gorąco.

    Dlaczego zaciekawiło mnie to źródełko, skoro na mapach nie jest brane pod uwagę jako ewentualny początek Nysy Kłodzkiej? Pierwotnie brałem je pod uwagę  jako jedno ze źródeł Nysy, ale po przeanalizowaniu dostępnych mi materiałów doszedłem do wniosku, że albo to jest potok Jodłówka albo jej dopływ.

     Czas wracać do Jodłowa. Drogą, przy której było źródełko, schodziłem po stoku do niebieskiego szlaku. Chwilami wyłaniają się widoki na Góry Bystrzyckie z Jagodną, Kotlinę Kłodzką i stosunkowo niedaleką Igliczną.

   Wracając do Jodłowa niebieskim, przechodzę nad Podnóżką, płynącą na północ, której wody i tak w końcu trafią do Nysy Kłodzkiej.

    Na moment wchodzę jeszcze na czerwony szlak, gdzie pod drogą przepływa potok, którego źródło odwiedziłem jako ostatnie.

    Ilość niesionej wody nie jest szczególna, dużo mniej aniżeli na potoku przy tej samej drodze i na podobnej wysokości n.p.m., którego odwiedziłem na początku tej eskapady.

    Wróciwszy do punktu wyjścia prawie skończyłem "nyską" wycieczkę. Czas na wnioski.

    Cały ten teren zachodnich, czyli polskich stoków Puchacza i Trójmorskiego Wierchu można uznać za obszar źródliskowy Nysy Kłodzkiej. Znajduje się tu mnóstwo źródełek, potoki tworzą sieć wodną łącząc się co raz ze sobą. Spośród nich można wyodrębnić dwa główne cieki źródłowe: hydrograficzny i historyczny. Obydwa miałem okazję zobaczyć podczas tej wyprawy. Który jest ważniejszy? W którymś poście pisałem już o kryteriach ważności rzek. Jeśli chodzi o położenie źródła n.p.m. to hydrograficzne jest ok. 940-950 m n.p.m., natomiast historyczne ok. 920 m n.p.m. Długość nitki od źródła do połączenia: ok. 4,7 km wobec ok.3,1 km. I najważniejsze z kryteriów, czyli ilość wody niesionej przez rzeki do punktu połączenia. Udałem się zatem jeszcze do miejsca spotkania obu cieków, pod mostkiem przy skrzyżowaniu dróg z Jodłowa na Potoczek. Nie trzeba mieć aparatury pomiarowej żeby w tym przypadku nie wychwycić różnicy.

    Zdecydowanie mniej wody jest w dopływie płynącym od Potoczku, czyli od źródła historycznego. Zresztą w pewnym opracowaniu  gminy Międzylesie jest napisane, iż przez Potoczek i okolicę płyną do Nysy Kłodzkiej dwa lewostronne dopływy: Bagnisko i Potoczysko. Tak więc za główne źródło Nysy Kłodzkiej powinno powszechnie zostać uznane to wypływające pomiędzy Puchaczem a Trójmorskim Wierchem na wysokości około 940 m n.p.m. To, przy którym jest tabliczka zwie się Potoczysko, chociaż Niemcy ten spływ uznawali za główny Nysy Kłodzkiej. Oczywiście są przypadki zaznaczania więcej niż jednego źródła rzeki, takim przykładem jest chociażby Izera, która ma polskie i czeskie źródło. Orlica także w swoich początkach, przed połączeniem dzieli się na Cichą i Dziką.
    Jeśli ktokolwiek chciałby się dostać do głównego źródła Nysy Kłodzkiej, to zalecam od dołu. Z Jodłowa czerwonym szlakiem i jakieś sto metrów przed mostkiem na łuku drogi w lewo, dróżką do góry. Po jakichś pięciuset metrach ścieżką w prawo w dolinę.
  A tak przedstawia się profil trasy tej wycieczki:


𝌚